BilboDo Psiej Akademii zgłosiliśmy się z nie lada problemem. Jedno z nas, te bardziej owłosione (owczarek belgijski tervueren) reagowało agresywnie na psy spotykane na ulicy, bo na wspólnych, leśnych spacerach w grupie, nie było tego problemu.

 

 

Szybka ocena, agresja na podłożu lękowym. Według zaleceń rozpoczęliśmy resocjalizację, zaczęliśmy też uczęszczać na zajęcia Rally-O i Treibballa. Wszystko razem, po kilku miesiącach zaczęło przynosić ogromne zmiany.

 

Co prawda zdarzają się jeszcze problemy, ale bez porównania do tego co było wcześniej. Jeszcze długa droga przed nami, ale dzięki Paulinie i jej Psiej Akademii wiem jak sobie radzić w trudnych sytuacjach, tak by nie narażać psa i jednocześnie siebie. Polecam każdemu, a szczególnie tym którzy mówią – nie da rady, ten pies się nie zmieni.

 

Jarek Mroczek i Bilbo

 


 

12715993_1044738672253191_15298250320115788_oMaciek do schroniska trafił, jako roczny pies. „Przesiedział” pięć lat, ponieważ był psem nieadopcyjnym z racji zupełnego braku zaufania skutkującego wobec wszystkich agresją (Od Pauliny dowiedziałam się, że jest to agresja lękowa).

W listopadzie 2014 roku uświadamiając sobie, że Maćka nie czeka nic poza jednym boksem w schronisku postanowiłam podjąć wyzwanie i dać mu szansę, na którą zasługuje każdy pies ze złą opinią. Czas przyniósł wiele pozytywnych zaskoczeń dla nas wszystkich.

Maciek okazał się psem łaknącym miłości, która wyraźnie mieszała mu się ze strachem. W „domu”, w którym dorastał prawdopodobnie był bity, a pięć lat w odosobnieniu zaowocowało zupełnym brakiem socjalizacji ze światem z poza boksu.  Robiliśmy postępy i każdy dzień przynosił nam kolejne, pozytywne zmiany. Paulina znała historię Maćka i zawsze podszeptywała mi dobre sposoby na pracę z nim. Szybko uświadomiłam sobie, że bez niej nie pomogę temu psu w takim stopniu, na jaki zasługuje.

Zaczęliśmy intensywną, wspólną pracę pod czujnym okiem Psiej Akademii. Zaufałam Paulinie i stosowałam się do wszystkich zaleceń, również tych dotyczących podawania leków przeciwlękowych (mimo początkowych obaw).

Zupełne zaufanie Paulinie było jedną z lepszych decyzji, które podjęłam. Adoptowałam psa nieadopcyjnego, z beznadziejną opinią a dzięki ciągłej, ciężkiej pracy pod okiem profesjonalistki żyjemy z fantastycznym, oddanym i pociesznym psem, choć nadal po przejściach. Z Pauliną pozostajemy w ciągłym kontakcie i dziś dnia nam pomaga.

PAULINA, JA DAŁAM TEMU PSU DOM, MIŁOŚĆ I NADZIEJĘ, ALE TYLKO DZIĘKI TOBIE MACIEK ŻYJE W TYM DOMU BEZ LĘKU, OTRZYMUJE MIŁOŚĆ NIEOGRANICZONĄ STRACHEM PRZED NIM A JA ZYSKAŁAM PEWNOŚĆ SIEBIE W PRACY ZE SWOIMI PSAMI. DZIĘKUJĘ.

 

Anita Stefek i Maciek

 


 

13237580_610582539103484_3710040099238763275_n Rafa to sunia adoptowana ze schroniska jako ok. 2-3 letni pies z niewiadomą przeszłością.
Od samego początku miała duże problemy w kontaktach z innymi psami. Każde spotkanie z suczką czy szczeniakiem było bardzo stresujące, gdyż reagowała na nie agresją. Do tego bała się prawie wszystkiego: głośnych dźwięków, wejścia do domu osób innych niż domownicy, zbliżonej w celu pogłaskania ręki, nie mówiąc o szybkim ruchu ręki czy podniesieniu gazety, wtedy kuliła się i….siusiała pod siebie. Cały czas była zestresowana, zdarzało się, że nie jadła kilka dni, nie chciała wyjść na spacer, nie chciała nawet do nas podejść…
Pewnego razu trafiłam na psie spacery, gdzie poznałam fajnych ludzi, w tym Paulinę. Okazało się, że agresja przejawiana do innych psów to „agresja smyczowa”. Rafka spuszczona ze smyczy wręcz bała się innych czworonogów. Ze spaceru na spacer sunia radziła sobie lepiej, była coraz bardziej odprężona a ja… a ja wracałam do domu z coraz większą ilością przydatnych informacji o moim psie i z głową pełną pomysłów jak przezwyciężać jego lęki.
W końcu odważyłam się rozpocząć z Rafą kurs podstawowego posłuszeństwa I stopnia.
Początki były trudne, psina oprócz komendy „siad” nie potrafiła nic, ani się położyć, ani zostać na miejscu. W trakcie pierwszych zajęć była bardzo zestresowana.
Jednak z dnia na dzień było coraz lepiej. Nauczyła się WSZYSTKIEGO! Zaczęła wykonywać komendy z radością. Zostawanie obok innego psa, kiedyś niemożliwe, teraz nie stanowi dla niej żadnego problemu.
Oczywiście w trakcie kursu mieliśmy wzloty i upadki, ale wtedy wkraczała Paulina i wszystko stawało się łatwiejsze. Jej zaangażowanie podnosi człowieka na duchu. Na początku chyba tylko ona wierzyła w naszego psa, teraz wierzymy w nią wszyscy. Psina w końcu nam zaufała i po przestraszonym, zestresowanym psie nie ma śladu! No chyba, że coś zbroi, wtedy jeszcze próbuje sztuczek ze swoimi maślanymi oczkami 🙂
Kurs zakończyliśmy z baaardzo wysokim wynikiem 108/110 pkt. A co! Pies z „odzysku” też potrafi!
Na tym nasza wspólna przygoda się nie skończyła.
Rafa oddaje się teraz temu, co kocha najbardziej – tropieniu. I tutaj widać jej prawdziwy charakter (niekiedy ukryty jeszcze gdzieś głęboko). Rafka ma po prostu do tego nosa.
Po dawnej Rafie nie zostało prawie nic, „agresja smyczowa”…to już przeszłość! Teraz to Rafka pomaga innym psom przezwyciężyć ten problem. Jestem z niej dumna!
Teraz wiem już, że za długo chciałam poradzić sobie sama. Wymagałam dużo od psa a zapomniałam o sobie… Dziękuję za otworzenie mi oczu!

Jowita Grzesik i Rafa

 


 

 Nasza przygoda z Tigą rozpoczęła się w styczniu 2016 roku. Piesek był radosnym i otwartym szczeniakiem, lgnęła do ludzi i innych zwierząt. Któregoś dnia odwiedziłyśmy wybieg dla psów, na który przyszedł owczarek niemiecki i bez zastanowienia rzucił się na sunię. Pogryzienie nie było groźne ale zostawiło ślad na jej psychice. Z każdym dniem była coraz bardziej wycofana i przestraszona. Zaczęła unikać ludzi, innych zwierząt i spacerów. Załatwiała się w domu, ponieważ na dworze była zbyt przestraszona, stres powodował problemy jelitowe, przestała się bawić, a nawet jeść. Zaczęłam na własną rękę pracować nad psem, udało mi się poprawić jej humor lecz strachu przed światem nie zwalczyłam.
Z takim problemem zgłosiłam się po pomoc do Psiej Akademii. Wizyta jak u psychologa: diagnoza i porady. Sunia zaczęła nosić kamizelkę antystresową, codziennie realizowałyśmy plan działania zaproponowany przez Paulinę. Na dodatek zapisałyśmy się do Psiego Przedszkola. Początki były trudne, ale ciągła praca i konsultacje z „psychologiem” pomogły Tidze się przełamać. Do przedszkola zaczęła przychodzić z podniesionym i merdającym ogonem, nawet zaczepiała do zabawy inne przedszkolaki. Po tak owocnym szkoleniu zdecydowałyśmy się na Podstawowe Posłuszeństwo I. Większe wyzwanie, bo wśród innych ludzi różnych zapachów i  szeleszczących krzaków. Muszę przyznać że Tiga daje radę 😀
Po kilku miesiącach regularnych treningów, pies jest nie do poznania, merda ogonkiem, wita się z sąsiadami, zaczepia inne psy do zabawy i załatwia się bez problemu – ale już nie w domu. Na pewno to nie jest koniec naszej przygody z Psią Akademią. Paulina motywuje nas do dalszego działania i pracy nad stabilizacją psychiczną, pomogła mi zrozumieć psi sposób postrzegania świata
i ułatwiła życie. Merdający ogon to najlepsza nagroda dla mnie od Tigi. Mogę z czystym sumieniem polecić zajęcia z Pauliną i będę namawiać każdego kogo spotkam na swojej drodze….
Dziękujemy za wszystko 🙂

Magdalena Jagódka i Tiga